Ile razy zdarzyło Wam się wyrzucić resztki z obiadu,
niedojedzony jogurt pokryty pleśnią, lekko nadgniłe jabłka? Czy w sklepie
pakujecie owoce, warzywa i pieczywo w foliowe torebki, a makarony, kasze, soki
kupujecie w szczelnie zamkniętych opakowaniach? Na spacer, rower, zajęcia
fitness bierzecie ze sobą butelkę wody, a do samochodu kawę w papierowym kubku
kupioną na stacji benzynowej? No cóż, nie jesteście osamotnieni, ja też tak
robię, podobnie jak większości ludzi, niestety. Choć staram się chodzić na zakupy
z materiałową torbą, a butelkowaną wodę zamieniłam na dzbanek z filtrem to i
tak wiem, że robię za mało, żeby dbać o środowisko. A książka Życie Zero Waste. Żyj bez śmieci i
żyj lepiej Katarzyny Wągrowskiej uświadomiła mi,
jak wiele jest sposób na to, by żyło się czyściej i zdrowiej.
Ruch zero
waste (z ang. zero śmieci) narodził się w latach 70. XX wieku z inicjatywy
Paula Palmera, założyciela Zero Waste Systems Inc., przedsiębiorstwa
specjalizującego się w powtórnym użyciu surowców chemicznych stosowanych w
sprzęcie elektronicznym. W USA ruch ten zyskał na popularności, gdy blogerka
Bea Johnson zdecydowała o redukcji produkowanych przez siebie śmieci do zera. Johnson
stworzyła zbiór zasad, tzw. 5R, które stanowią podstawę zero waste - refuse
(odmawiaj), reduce (ograniczaj), reuse (użyj ponownie), recycle (przetwarzaj) i rot (kompostuj). W Polsce ruch ten jest
obecny dopiero od kilku lat, wciąż nie zrobił medialnej kariery, ale myślę, że
wkrótce może to się zmienić. Na Facebooku działa grupa Zero Waste Polska,
funkcjonuje Polskie Stowarzyszenie Zero Waste, a jego prezes, Aleksandra
Niewczas, jest jego wizytówką. W sieci można znaleźć kilka blogów promujących
życie w duchu zeroodpadkowym, a książka Życie
Zero Waste. Żyj bez śmieci i żyj lepiej ma szansę sprawić, że część ludzi świadomie
zmieni swoje podejście do śmieci i zacznie obchodzić się z naturą troskliwiej.
Książka nie jest typowym poradnikiem, lecz
prawdziwym kompendium wiedzy na temat ruchu zero
waste. Katarzyna Wągrowska, autorka książki, dwa lata temu na skutek splotu
różnych wydarzeń, zaczęła podchodzić świadomie do konsumpcjonizmu, nadmiaru
rzeczy i dbania o środowisko. Książka jest zatem wypadkową doświadczeń, wzlotów
i upadków życia „zeroodpadowca”, wzbogaconą o rozmowy z osobami żyjącymi
zgodnie z zasadami 5R, przepisami nie tylko na dania, ale również na kosmetyki,
środki czyszczące, czy sposobami na ponowne wykorzystanie opakowań i ubrań.
Część z nich może wydać się kontrowersyjna, niektóre z nich na chwilę obecną są
dla mnie nie do przyjęcia (jak używanie wielorazowych podpasek czy mycie zębów
olejem kokosowym), ale wiele z nich naprawdę może pomóc w dbaniu o naszą
planetę. Katarzyna Węgrowska otworzyła mi oczy i umysł i choć wiem, że nie uda
mi się żyć bez śmieci, zrobię wiele, by znacznie ograniczyć ich ilość. Też
spróbujcie, naprawdę warto!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz