niedziela, 29 lipca 2018

Mazel tow!

 
     J.S. Margot jeszcze jako studentka studiów translatorskich Wyższego Instytutu Tłumaczy w latach 1987-1993 podjęła pracę korepetytorki w rodzinie Schneiderów. Wydawać by się mogło, że będzie to jedna z tych dorywczych prac, które pozwolą załatać dziurę w studenckim budżecie. Tymczasem okazało się, że było to spotkanie z zupełnym innym światem w którym kobiecie nie podaje się ręki, nie odwiedza gości w piątek, a tradycja aranżowanych małżeństw wciąż jest żywa. Rodzina Schneiderów, małżeństwo z czwórką dzieci w wieku od ośmiu do szesnastu lat, była ortodoksyjną żydowską rodziną, która zdecydowała się na wpuszczenie do swojego domu intruza.
     J.S. Margot, a właściwie Margot Vanderstraeten, podczas pracy w domu Schneiderów najwięcej czasu spędzała z dwójką dzieci – wygadanym, trochę cwaniaczkowatym Jakovem, chętnie podejmującym dyskusję po to, by ostatnio słowo mogło należeć do niego, oraz z wycofaną i cierpiącą na dypraksję Elzirą. Poznawali się wzajemnie, próbowali zaakceptować swoje poglądy, w rozmowach przekraczali granice i łamali tabu. Tematem wokół którego narastało najwięcej napięć, również z głową rodziny, panem Scheinderem, były różnice religijne i stan cywilny Margot. Wychowana w katolicyzmie, choć niewierząca, żyła pod jednym dachem z Nimą, uchodźcą politycznym z Iranu, muzułmaninem, który „miał zbyt lewicowe poglądy, żeby być osobą religijną”. Mimo wszystkich różnic, często niemożliwych do pogodzenia, ze zderzenia tych dwóch światów nawiązała się przyjaźń, która przetrwała wiele lat.
     Niemal trzy dekady później od poznania rodziny Scheinderów, J.S. Margot, już jako dziennikarka i pisarka mająca na koncie kilka powieści, postanowiła opisać swoje doświadczenia. Książka Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów jest jej pierwszą powieścią opartą na faktach. I tutaj ostrzeżenie, żebyście nie popełnili tego błędu co ja. W Polsce książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarne, a wiadomo - jak Czarne to reportaż. Tym razem tak nie jest, książka nie jest czysta gatunkowo, podchodzę do   raczej jak do fabularyzowanego reportażu, w którym ciężko oddzielić fikcję od faktów, zwłaszcza w przypadku odtworzenia rozmów, które odbyły się wiele lat wcześniej. Mimo to Mazel tow uważam za ciekawą pozycję, która nie straciła na aktualności. Myślę, że to jeden z powodów dla których tytuł został dobrze przyjęty i kilkukrotnie nagrodzony. Mazel tow!


Brak komentarzy: