J.S. Margot jeszcze jako studentka studiów
translatorskich Wyższego Instytutu Tłumaczy w latach 1987-1993 podjęła pracę
korepetytorki w rodzinie Schneiderów. Wydawać by się mogło, że będzie to jedna
z tych dorywczych prac, które pozwolą załatać dziurę w studenckim budżecie.
Tymczasem okazało się, że było to spotkanie z zupełnym innym światem w którym
kobiecie nie podaje się ręki, nie odwiedza gości w piątek, a tradycja
aranżowanych małżeństw wciąż jest żywa. Rodzina Schneiderów, małżeństwo z czwórką
dzieci w wieku od ośmiu do szesnastu lat, była ortodoksyjną żydowską rodziną,
która zdecydowała się na wpuszczenie do swojego domu intruza.
J.S. Margot, a właściwie Margot Vanderstraeten, podczas
pracy w domu Schneiderów najwięcej czasu spędzała z dwójką dzieci – wygadanym,
trochę cwaniaczkowatym Jakovem, chętnie podejmującym dyskusję po to, by
ostatnio słowo mogło należeć do niego, oraz z wycofaną i cierpiącą na dypraksję
Elzirą. Poznawali się wzajemnie, próbowali zaakceptować swoje poglądy, w
rozmowach przekraczali granice i łamali tabu. Tematem wokół którego narastało
najwięcej napięć, również z głową rodziny, panem Scheinderem, były różnice religijne
i stan cywilny Margot. Wychowana w katolicyzmie, choć niewierząca, żyła pod
jednym dachem z Nimą, uchodźcą politycznym z Iranu, muzułmaninem, który „miał
zbyt lewicowe poglądy, żeby być osobą religijną”. Mimo wszystkich różnic,
często niemożliwych do pogodzenia, ze zderzenia tych dwóch światów nawiązała
się przyjaźń, która przetrwała wiele lat.
Niemal trzy dekady później od poznania rodziny
Scheinderów, J.S. Margot, już jako dziennikarka i pisarka mająca na koncie
kilka powieści, postanowiła opisać swoje doświadczenia. Książka Mazel tow. Jak zostałam korepetytorką w domu
ortodoksyjnych Żydów jest jej pierwszą powieścią opartą na faktach. I tutaj
ostrzeżenie, żebyście nie popełnili tego błędu co ja. W Polsce książka ukazała się
nakładem Wydawnictwa Czarne, a wiadomo - jak Czarne to reportaż. Tym razem tak
nie jest, książka nie jest czysta gatunkowo, podchodzę do raczej
jak do fabularyzowanego reportażu, w którym ciężko oddzielić fikcję od faktów, zwłaszcza
w przypadku odtworzenia rozmów, które odbyły się wiele lat wcześniej. Mimo to Mazel tow uważam za ciekawą pozycję,
która nie straciła na aktualności. Myślę, że to jeden z powodów dla których
tytuł został dobrze przyjęty i kilkukrotnie nagrodzony. Mazel tow!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz